piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 30.

Piętnaście stopni po drabinie wcale nie poszło mi tak łatwo. Być może zatrzymywała mnie niepewność co do tego, co znajdę w owym pamiętniku, może strach przed nieznalezieniem klucza. A może był to Carlos idący zaraz za mną? Tego miałam się już nie dowiedzieć, bo gdy tylko znalazłam się na strychu mój umysł zaczęły zaprzątać zupełnie inne rzeczy. Na początku nie potrafiłam dojrzeć skrzyni, która była obiektem naszego zainteresowania. Nic dziwnego- nie była używana już od kilku lat. Pamięć mnie jednak nie myliła- stała w tym samym rogu, który zapamiętałam. Podeszłam do niej i dokładnie obejrzałam. Czerwona barwa była bardziej wyblakła niż pamiętałam, jednak nie było na niej ani śladu kurzu. Babcia musiała nadal bardzo dobrze dbać o ten strych.
Z kieszeni wyciągnęłam klucz, który zdążyłam wcześniej odpiąć od pozostałych. Po przekręceniu go skrzynia wydała z siebie cichy szczęk, a wtedy podniesienie wieka nie było niczym trudnym. Tak jak zapamiętałam. Sięgnęłam po pierwszą znajomą rzecz, która rzuciła mi się w oczy. Strój Kopciuszka. Strój, który kiedyś leżał na mnie idealnie, teraz wydał mi się śmiesznie mały.
-Na Lilly pasowałaby idealnie- Carlos szepnął, jakby nie chciał niszczyć panującego wokół nastroju. Nie mogłam dać się ponieść wspomnieniom. Nie kiedy on był obok.
-Sama bym o tym nie pomyślała. Chciałabym wziąć te rzeczy ze sobą.
-To co cię powstrzymuje?- Zerknął na mnie, wyciągając jedną z różowych sukienek.
-Właściwie to nic. Muszę porozmawiać o tym z babcią.
-Wpadasz dzisiaj na coraz to lepsze pomysły, mała. Szkoda, że to ja jestem ich współtwórcą.
-Gdybyś powiedział to komuś kto nie jest mną, nie uwierzyłby Ci.
-Zdziwiłabyś się. Mam dar przekonywania i tyle.
-Cóż, nie poznałam jeszcze twojego daru przekonywania.
-Bo zawsze zgadzasz się na wszystko co powiem- Uśmiechnął się, zakładając mi na głowę diadem znaleziony w skrzyni- Od zawsze wiedziałem, że będziesz księżniczką.
Wyciągnęłam telefon i przejrzałam się w jego wyświetlaczu.
-Nie sądzisz, że jest na mnie troszkę za mały?
-Kiedyś skombinujemy ci taki, który będzie pasował idealnie.
-Byłabym zachwycona. Gdybym miała 9 lat.
-Jestem pewien, że byłabyś zadowolona. Tylko mówisz, że byś nie była.
Zastanowiłam się nad jego słowami. Cóż, może miał rację. Może była we mnie ukryta ta mała dziewczynka, która wprost uwielbiała przebierać się w sukienki księżniczek. Ale skoro tamta wersja mnie nie miała możliwości powrotu to dokąd prowadziła ta rozmowa?
Właśnie. Donikąd.
-Zajmijmy się tym, po co tu przyszliśmy. Tak będzie zdecydowanie lepiej.
-A może zajmijmy się tym, po co ja tu przyjechałem?- zapytał.
-Po co tu przyjechałeś?
Tak, naprawdę mnie to interesowało. Do tej pory nie przypuszczałam, że jego przyjazd miał jakieś głębsze znaczenie. Ludzie często się odwiedzają. Prawda?
W tym momencie zaczęłam się jednak doszukiwać ukrytego sensu.
-Cóż, to trzeba pokazać- Wzruszył ramionami, wyciągając grzebień, replikę tego z Królewny Śnieżki.- Jeśli to powiem to straci całą moc.
-To w takim razie pokaż, co za problem?- Usiadłam na ziemi.
-To bardziej skomplikowane niż myślisz- Carlos przysunął się do mnie i wsunął grzebyk w moje włosy- I proszę. Gdybym był złą czarownicą już byś nie żyła.
-Znasz Śnieżkę?- zaśmiałam się, nie potrafiąc powstrzymać tego odruchu.
Zrobiło mi się ciepło przez sposób w jaki na mnie spojrzał.
-Siostrzenica zmusza mnie do oglądania za każdym razem jak przyjeżdżam z wizytą. I nie tylko Śnieżkę. Ona ogólnie gustuje w filmach Disneya.
-Bo ma dobry gust! Ja osobiście zaraziłam tym Lilly. Ona by Cię chyba wykastrowała, gdyby wiedziała, że groziłeś mi tym- wskazałam na grzebień, który nadal tkwił w moich włosach.
-Po pierwsze: Nie sądzę. To by znaczyło, że pozbawi się możliwości posiadania siostrzeńców. Po drugie: W bajkach wystarczy przystojny Książę, by przywrócić Księżniczkę do życia.- jak na zawołanie założył na głowę przymałą koronę.
Zaczęłam się śmiać. Wyglądał naprawdę zabawnie. I być może nie chciałam myśleć o sensie jego słów.
Nie, stop.
Nie chciałam źle ich zinterpretować. Po co robić sobie niepotrzebne nadzieje?
-Więc umarłam bezpowrotnie. Nie znam żadnego księcia, a tym bardziej przystojnego. Powiedz Jamesowi, że go kochałam. A najlepiej zrób to przy kamerach.
Latynos przekręcił oczami i delikatnie założył kosmyk moich włosów za ucho.
-Mówił ci ktoś kiedyś, że kompletnie nie potrafisz być romantyczna? Czy to ze mną jest jakiś problem?
-Cóż, kiedyś się może komuś zdarzyło- zaśmiałam się- hej, równie dobrze mogę się tu wyłożyć i udawać martwą. Wiesz, czekając na pocałunek i te sprawy.
-Wcale bym nie narzekał. I od razu zadzwoniłbym po Adama. Tak, on też by nie narzekał.
Puf! Moja nadzieja pękła jak bańka mydlana.
-Cóż, Paul nie byłby zadowolony gdyby się dowiedział, że kolejna osoba wie o mnie i Jamesie.  A Adaś inaczej by się nie zgodził.
-Tak myślisz? Ja mam wrażenie, że nie zastanawiałby się długo. Wiem, bo ja też bym się nie zastanawiał.
-Ej, ty mój Książe, wróć do tematu. Dlaczego tu przyjechałeś?- Zmrużyłam oczy.
Naprawdę chciałam wiedzieć.
-I tu cię zdziwię, bo my tak właściwie cały czas kontynuujemy ten temat- Przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Teraz siedząc obok siebie, stykaliśmy się biodrami.
-Jak to?
Proszę, żeby to było to na co wygląda.
-Za niedługo zrozumiesz. Obiecuję- objął mnie ramieniem, a ja nie umiałam się powstrzymać przed oparciem o niego.
-Powiedzmy, że mam naprawdę dużo czasu.
-Wiesz, że zawsze chciałem to zrobić? Po prostu usiąść koło ciebie i nie przejmować się niczym innym. Dlatego ci nie powiedziałem, że.. no wiesz, to ja.
Wiedziałam. Nietrudno było się domyślić o co mu chodzi.
-Czułam się wtedy cholernie oszukana. Ale chyba już mi przeszło. Tylko nawet nie myśl o ponownym oszukiwaniu mnie w kwestii czegokolwiek. Mam dość na kolejne kilkanaście lat.
-Nigdy więcej, ja już dostałem swoją nauczkę.
Poczułam się, jakbym była we właściwym miejscu. Tak spokojnie.
-W sumie miałam nadzieję, że to powiesz.
-Sabine? Jesteś tam?- Głos Laury rozszedł się po całym strychu.
I to by było na tyle z mojego „właściwego miejsca”.
Odsunęłam się od Carlosa, wstając i wyciągając wisiorek z kluczykiem ze skrzyni.
-Jestem! Już schodzimy!- Odkrzyknęłam, posyłając Latynosowi jedno z moich spojrzeń. On tylko wzruszył ramionami.
I faktycznie to zrobiliśmy chwilę później.
Laura widząc mnie, wyszczerzyła się i sięgnęła do moich włosów.
Wzięła grzebień i założyła go na swoją głowę.
-Jak wyglądam?- Oh, czy ona musi starać się być taka słodka? I czy naprawdę musi jej aż tak bardzo nie wychodzić?
-Cudownie- Carlos uśmiechnął się do niej szarmancko- Musisz wychodzić tak częściej.
Nie. Wcale nie byłam zazdrosna.
Przekręciłam oczami, wymijając ją i idąc w stronę schodów.

-Laura, to grzebień. Ten z Królewny Śnieżki. Właśnie powinnaś nie żyć.
_________________________
Mam nadzieję, że się spodoba. 
Chciałabym wam życzyć Wesołych Świąt, tak przy okazji ;)
Do napisania!

12 komentarzy:

  1. Aww, tak bardzo uwielbiam tę relację Sabine i Carlosa ♥
    Cudny rozdział, czekam na kolejne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego Sabinka jest taka głupia, przecież lol powiedział wyraźnie, że chce z nią być c'nie? I właśnie. Laura powinna nie żyć, mimo, że za bardzo jej nie znamy niech umrze *dżga ją patykiem*. Ale mam ból, że ona się nie skapła aaaaaaaaaagrr ;-; Oczywiście, że mi się podoba no i wesołych Tobie też!

    OdpowiedzUsuń
  3. NIKT JEJ NIE POWIEDZIAŁ, ŻE NIE JEST ROMANTYCZNA. TO SIĘ NAZYWA PRZEGRAĆ ŻYCIE.
    A sytuacja taka wyjątkowa, że aż cały rozdział poszedł na nią <3
    Uwielbiam x3
    Czekam! ;*
    http://this-love-is-forbidden.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. CUDO!
    TEN ROZDZIAŁ BYŁ TAKI SŁODKI ASDFGHJKL
    CZEKAM NA KOLEJNY I POZDRAWIAM XX

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne :')
    Widać że ich do siebie ciągnie *-* to jest takie fajne jak ja kocham czytać takie rzeczy
    Czekam na kolejny
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń
  6. Super!!!
    Boski rozdział!!
    Taki Sweet<3
    Ale oni są słodcy!!
    Carlos chciał ją pocałować!!!
    Carlos się w niej zakochał!!
    Z tymi siostrzeńcami,serio ona się nie skapła?!
    A Laura zawsze musi pojawić się w takim momencie.
    Kto lubi tą pustą lalę(czyt.Laurę)ręka w górę,nikt nie podnosi,nie dziwię się.
    Życzę dużo weny i czekam na nexta<3
    O, jeszcze jedno.
    Co powstanie ze zmieszania Laury z cementem?
    Pustak.
    (Tak,wiem.Przerobiłam kawał o blondynce,no bardzo orginalne i pomysłowe.)
    <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdzialicho ! Takie .. Sabinowo - Carlosowate :)
    Czekam na więcej takich! xx .

    OdpowiedzUsuń
  8. No no, zajebisty rozdział xD oby takich więcej i dłuższych xD Pisz szybko kolejny, czekam !!
    pozdro ;)

    ~ Angi

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział <3
    Czekam na następny z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super. Kiedy nowy rozdział? Nie mogę się już doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  11. http://fixthatloveff.blogspot.com zapraszam do mnie :)
    The Unforgiven

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy dodasz następny rozdział?☺😃😀😄😊😁😂😋😆😇👧👦👶💂👷👨👩👴👵👱🎅👸👼

    OdpowiedzUsuń